SAMOCHODY UŻYWANE: NIEUCZCIWE OFERTY Z KOŃCA ROKU 2014

 

Perełki (oczywiście w cudzysłowie) polskiego rynku motoryzacyjnego oraz dzielenie się nimi z Wami – oczywiście ku przestrodze – to jedna z naszych specjalności. Pomagając klientom poszukującym samochodów używanych nierzadko trafiamy na egzemplarze, obok których nasi eksperci nie mogą przejść obojętnie. Nie trzeba ich nawet kompleksowo sprawdzać by dostrzec, że mijają się z informacjami podanymi przez Sprzedającego w ofercie. Choć z nieuczciwością walczymy na wszelkie możliwe sposoby, rynek wtórny nie przestaje nas w tym wypadku szokować. Nasi rzeczoznawcy, choć mają ręce pełne roboty, wybrali dla Was kilka nowych przykładów, które udowadniają, że kupić auto używane to w Polsce nie sztuka. Wyzwaniem jest kupić takie, które nie będzie kolejnym powodem do stresów i zmartwień jeśli chodzi o bezpieczeństwo i domowy budżet.

MAZDA 6 – JAPOŃSKA i ZAWODNA?

To co japońskie powinno być niezniszczalne, a przynajmniej jeśli wierzyć stereotypom. Ogłoszenie może twierdzić, że samochód nie ma żadnych mankamentów, ale czujne oko rzeczoznawcy Autotesto zawsze chętnie ujawni całą prawdę. Tym razem pod lupę wzięliśmy Mazdę 6 sprzedawaną przez handlarza. Egzemplarz miał 10 lat… jednak lakier wyglądał jak nowy. Żadnych odprysków, zadrapań, nic co wskazywało by, że jeździł a nie stał przez całą dekadę. Pierwsza myśl eksperta to oczywiście niedawna wizyta w samochodowej lakierni. Potwierdzał to również fakt, że odcienie lakieru nie były identyczne na każdym z elementów, a tylne nadkola skrywały rdzę. Kolejnym punktem spornym stanu faktycznego z treścią ogłoszenia był przebieg (153 000 km). Książki serwisowe teoretycznie go potwierdzały, jednak przy żadnym wpisie nie było pieczątki stacji, która wykonała przegląd. Do tego należy doliczyć zaśniedziały silnik, rozszczelniający się układ wydechowy… albo ktoś katował ten egzemplarz, albo szczerość komisanta pozostawia wiele do życzenia. Sprzedający nie chciał odpowiedzieć na pytania o nieścisłości i wyraźnie nie cieszył się ze znalezionych mankamentów – diagnoza Autotesto nie mogła być więc inna: SZKODA CZASU I PIENIĘDZY!

2014121815425226209800

PEUGEOT 407 Z PAKIETEM KŁAMSTW

Poprzedni przykład wyraźnie pokazuje, że pochodzenie marki samochodu nie musi być wyznacznikiem jej niezawodności, gdyż o tym czy dany egzemplarz będzie sprawny decyduje tak naprawdę jego użytkownik. Sprzedający lubią jednak kłamstwa oparte na takich stereotypach lub też kategorycznie im zaprzeczają, jak to ma miejsce w przypadku egzemplarzy francuskich – każdy przecież wie, że mogą one sporo zaoferować swojemu właścicielowi. Ten przykładowy egzemplarz liczył sobie lata liczone od 2007 roku, w którym to czasie miał przejechać jedyne 90 000 km. Oględziny odkryły natomiast, że:
– auto posiadało na wyświetlaczu całą masę informacji serwisowych, które nie gasły,
– trzeba wymienić filtr oleju i powietrza, a ponadto należało by się przyjrzeć filtrowi paliwa,
– książka serwisowa jest pusta,
– brak deklarowanego czujnika deszczu (tak jak i podgrzewania przedniej szyby),
– ogrzewanie nie działa,
– samochód nie jest sprowadzony z Niemiec tylko z Francji.
Od razu było widać, że Sprzedający chce się go jak najszybciej pozbyć, a skoro tak namiętnie mijał się z prawdą to nawet nie fatygowaliśmy się z wyjaśnianiem nieścisłości (nie żeby była to również osoba jakoś bardzo rozmowna).

2014121022440025635000

FIAT BARCHETTA – PIĘKNY, ALE…

Kolejny przykład to idealny na lato Fiat Barchetta, który na rozłożenie dachu będzie musiał jeszcze trochę poczekać, gdyż mamy środek zimy. Wtedy jednak przyjemność z jazdy gwarantowana, a i czas na relaks za kierownicą się znajdzie – cena atrakcyjna, więc kusi, jednak nie z takimi czarami i mamieniem zmysłów ładnymi fotografiami nasi rzeczoznawcy dawali już sobie radę i faktycznie dobrze się stało, ponieważ uchroniliśmy dzięki temu naszego klienta przed nietrafionym zakupem. Pierwsze nieścisłości ogłoszenia i rzeczywistości odkryliśmy w mocy samochodu (131 KM zamiast 130 KM ) oraz roku produkcji (1999 zamiast 1998). Z idealnego stanu deklarowanego w ofercie sprzedaży zostały natomiast gruzy, gdy udało się nam odkryć:
– uszkodzoną tapicerkę i elementy wnętrza,
– mocno nadszarpnięte, nie tylko przez czas, lampy i elementy nadwozia,
– zużyte uszczelki i brezentowy dach, który kwalifikował się do pilnej wymiany,
– brak komputera pokładowego (w jego miejscu umieszczono niedziałający wyświetlacz temperatury),
– brak systemów wspomagania hamowania oraz tych odpowiedzialnych za kontrolę trakcji.
Im dalej postępowały prace na stworzeniem rzetelnego raportu dla naszego klienta tym bardziej uświadamialiśmy sobie, że komisant nie kłamie… on po prostu nie mówił nam wszystkiego (jak np. o braku opłaty recyklingowej po sprowadzeniu tego egzemplarza z Niemiec).

2014122318070041280700

 

BMW Z3 – KOLEJNE CABRIO…

Dzisiejsze mało chwalebne zastawienie przykładów samochodów używanych, które trafiły na rynek wtórny, a tym samym pod naszą lupę, zamyka kolejny kabriolet. BMW Z3, który mamy zamiar właśnie przedstawić, to kolejny przykład na to, że pech do niedziałającego dachu składanego wyraźnie nie chce opuścić naszych rzeczoznawców. Nie jest to jednak jedyny mankament tego egzemplarza z niemieckiej Bawarii, który rzucił się nam w oczy, gdyż poza tym udało się nam odkryć:
– nieścisłości w dacie pierwszej rejestracji (według komisanta chodziło o styczeń 1997, podczas gdy dany egzemplarz zjechał z taśmy 17 lutego tego samego roku),
– gruba warstwę szpachli niemal na każdym elemencie nadwozia,
– zaniedbany kokpit samochodu oraz bardzo zniszczony fotel pasażera,
– wyciek oleju z silnika,
– liczne błędy wyświetlane przez komputer pokładowy.
Sprzedający miał na wszystko dobre wytłumaczenie – „lepiej kupić trochę zniszczony i naprawiać samemu niż zapłacić więcej za sprawny”. Naprawdę żal nam każdego, kto nie przykłada się do kompleksowego sprawdzenia auta przed zakupem, gdyż trafić na taki egzemplarz i handlarza to prawdziwy horror (nie mówiąc już o nieprzewidywalności konstrukcji pojazdu w razie wypadku, a tym samym bezpieczeństwie podróżujących nim osób).

2014121620473025700000

 

redakcja