Klocki hamulcowe i opony z przyjaznych dla środowiska materiałów – co to oznacza dla kierowców?

Podejmowane przez kraje zachodnie starania mające ograniczyć emisję szkodliwych pyłów do powietrza cały czas wpływają na życie kierowców. Oznaczają one bowiem wprowadzanie nowych rozwiązań w produkcji części do aut, które mają na celu uczynić je bardziej przyjaznymi dla środowiska. Dla kierowców oznacza to wyższe wydatki, dlatego nie każdy cieszy się z tego ekologicznego podejścia.

Kilka lat temu miała miejsce nagonka na szkodliwe dla środowiska silniki Diesla. Obecnie zaś prowadzone są działania mające na celu produkcję tarcz hamulcowych i opon emitujących mniejszą ilość pyłów. Przyjrzyjmy się temu, z jakich materiałów będą produkowane te nowoczesne opony i tarcze hamulcowe oraz wydatkom, które z tego powodu poniosą kierowcy.

Klocki hamulcowe i opony na celowniku ekologów

Transport samochodowy jest jedną z najważniejszych przyczyn pogarszającej się jakości powietrza. Wedle badań przeprowadzonych przez WHO, każdego roku w Europie aż 80 000 osób umiera na choroby spowodowane przez zanieczyszczenia powietrza, których przyczyną jest transport samochodowy.

Jednym ze źródeł powodowanych niego zanieczyszczeń są pyły drobniejsze niż 2,5 mikrometr (PM 2,5), które powstają przy ścieraniu opon i klocków samochodowych. Ze względu na bardzo niewielki rozmiar (są o dwadzieścia procent mniejsze od średnicy ludzkiego włosa), bardzo łatwo dostają się do płuc i przenikają do krwi, powodując takie dolegliwości jak nasilenie objawów astmy oraz zawał serca.

Krajem, który wypowiedział wojnę zanieczyszczeniom tego rodzaju, jest Wielka Brytania. Wiosną tego roku została tam oddana do konsultacji społecznych Strategia na rzecz Czystego Powietrza – dokument analizujący wpływ PM 2,5 na środowisko oraz sugerujący sposoby na jego zredukowanie.

Wedle szacunków ekspertów do roku 2030, gdy większość samochodów będzie już używać napędów elektrycznych, aż 90 proc. pyłów ma być emitowana przez starte opony i klocki samochodowe. Co więcej, samochody używające napędów elektrycznych są o 24 proc. cięższe od tych wykorzystujących spalinowe, co sprawia, że emisja pyłów przez opony i klocki jest w ich przypadku większa. Biorąc przy tym jeszcze pod uwagę ciągle rosnący udział samochodów w transporcie, okazuje się, że zagrożenie dla środowiska może się zwiększyć nawet pomimo odejścia diesla – chyba, że zostaną poczynione odpowiednie kroki. Wygląda na to, że rząd Wielkiej Brytanii dołoży wszelkich starań, by w tym kraju zostały wprowadzone daleko idące zmiany w transporcie samochodowym.

Jak producenci części aut odpowiadają na apele ekologów?

Ostrzeżeniom ekologów starają się wyjść naprzeciw producenci części do aut. Zaczynają być zatem produkowane tarcze hamulcowe stosujące powłokę z węglika wolframu, która ogranicza emisję pyłu aż o dziewięćdziesiąt procent. Haczyk polega na tym, że są aż trzy razy droższe od standardowych!

Projekty ekologicznych opon są natomiast dopiero opracowywane. Inżynierzy proponują takie koncepcje jak opony drukowane, organiczne czy syntetyczne, jednak ciężko powiedzieć, kiedy (i czy w ogóle) znajdą się na rynku. Na pewno jednak producenci opon będą starać się wprowadzać ekologiczne modele, biorąc pod uwagę że w trakcie swojego cyklu życia opona ściera kilka, a nawet kilkanaście kilogramów gumy, która trafia do powietrza. W chwili, gdy już zaczną zostać sprzedawane, ich cena będzie zapewne zaporowa dla przeciętnego kierowcy.

Czy kierowców będzie stać na ekologiczne części?

Pomimo wysokiej ceny, droższe opony i klocki hamulcowe nie są jedynie fanaberią dla bogatych. Biorąc pod uwagę kładące nacisk na ekologię trendy rozwoju Unii Europejskiej, można spodziewać się, że w przeciągu najbliższych kilku lat korzystanie z opisanych powyżej technologii będzie wymuszane prawem.

Na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie znajdują się aż 33 polskie, zatem prawdopodobnie takie przepisy będą wprowadzone również u nas. Pozostaje zatem mieć tylko nadzieję, że do tego czasu ceny ekologicznych zmaleją na tyle, że ich kupno nie zrujnuje budżetu przeciętnego zjadacza chleba. W innym przypadku mogą zrujnować budżet niejednego kierowcy.

Mateusz Hoffmann