Mity na temat używanych samochodów cz. 2

 

W świecie motoryzacji stereotypy są niemniej krzywdzące niż w innych przypadkach. Fani czterech kółek mogą uznać nawet, że nic tak nie dotyka ich pojazdów, czy nawyków, niż wyssane z palca lub uogólnione informacje. My również mamy do nich awersję więc staramy się jak możemy, by rozprawić się z mitami, które plenią się niczym chwasty. Internet to doskonała pożywka dla stereotypów, ale też obszar, gdzie łatwo można je obalić. Błędne decyzje podczas kupna oraz eksploatacji używanych samochodów mogą być bolesne. Nowy wiek, nowe podejście do motoryzacji – mitom z czasów naszych dziadków mówimy stanowcze nie!

Benzyna 98-oktanowa to lepsze osiągi samochodu

Faktem jest, iż im więcej oktanów w benzynie tym łagodniejsze jej spalanie, a więc lepsze warunki dla pracy silnika. Faktem jest równie to, że dzięki temu samochód ma lepsze osiągi, tylko że… chodzi o nowe egzemplarze. Ze swoim turbodoładowaniem, precyzyjną kalibracją i bezpośrednim wtryskiem mogą wycisnąć z 98-oktanowej benzyny dodatkowe korzyści dla szybkości, przyspieszenia i ogólnej pracy napędu. Jeśli jednak chodzi o starsze modele… cóż podobno czerwony kolor karoserii też sprawia, że auto staje się sportowe, więc można ten stereotyp położyć zaraz obok na tej samej półce – poza tym szkoda przepłacać za coś, czego i tak nigdy nie poczujemy.

Najlepsze okazje są dobrze wyposażone

Dla handlarza pewnie taka reguła ma zastosowanie, bo klient lubi dostać dużo i w atrakcyjnej cenie. Jeśli jednak jesteśmy kupującym to najlepszą okazją będzie taka, która spełni nasze potrzeby, a nie da nam całą masę udogodnień, z których i tak nigdy nie skorzystamy. Niech to będą radio, klimatyzacja, systemy bezpieczeństwa i powiększające komfort jazdy. Wbudowana nawigację w zasadzie możemy sobie darować w erze smartfonów. To samo dotyczy elektrycznie regulowanych foteli (zwłaszcza jeśli jesteśmy jedynym kierowcą) czy samozamykającego się i otwierającego bagażnika. Im bardziej napakowany elektroniką pojazd tym większe prawdopodobieństwo, że mała usterka zaprowadzi nas niedługo do mechanika.

Samochód z Francji? Broń boże!

Zanim skreślimy Francję, jako kraj, który zgodnie ze stereotypowym myśleniem nie potrafi zrobić dobrego samochodu, warto przyjrzeć się raportom awaryjności poszczególnych modeli i roczników. Dekra bardzo szeroko dzieli się swoimi statystykami na ten temat i tak np. rocznik 2010 nie był pomyślny dla Renault Twingo I oraz Kangoo, ale oprócz tego istnieje cała gama innych używanych samochodów, które w eksploatacji okazały się bardzo satysfakcjonujące. Podobnie jest z Citroenem i Peugeotem – żaden z koni tych stajni nie zamyka stawki rankingu awaryjności (są po prostu przeciętne). Ostrożność powinna skłaniać nas bowiem do weryfikowania każdej okazji, niezależnie z jakiego kraju do nas trafiła.

 

Ekonomiczne auto tylko z silnikiem Diesla

Stereotyp ten ma już długa brodę i wąsy. Faktycznie silnik wysokoprężny okazywał się bardzo przyjazny dla swoich użytkowników, gdyż dało się go np. odpalić na pych, gdy akumulator padł w nieodpowiednim momencie. Świat idzie jednak do przodu, a prędkość z jaką to robi, dawno zostawiła w tyle wszelkie mity (nawet te, które pod koniec XX wieku mogły skrywać w sobie ziarno prawdy). Dzisiejszy Diesel to konstrukcja oplątana siecią elektroniki sterującej każdym parametrem jego pracy. Wszystko to pod ogromnym ciśnieniem i charakteryzujące się niezwykłym wyczuleniem na jakość mieszanki. Im więcej elementów tym jednak więcej sposobności do awarii. A czy wspominaliśmy już o filtrach DPF, które przy regularnej jeździe po mieście lubią się zapychać? Serwis również generuje tu spore koszty, gdyż wymaga bardzo specjalistycznego podejścia, części i wiedzy. Tym samym kolejna obiegowa opinia obalona, a nasi klienci coraz częściej zaczynają ufać swoim osądom niż stereotypom – wątpliwości mogą zaś rozwiać wspólnie z naszym ekspertem podczas ekspertyzy, która trafia w ich ręce w postaci szczegółowego raportu.

 

redakcja