SAMOCHODY UŻYWANE – KOLEJNE RAPORTY, KOLEJNE PUŁAPKI

 

Po tym, co znajdujemy w raportach naszych ekspertów na temat diagnostyki stanu samochodów używanych, jesteśmy dalecy od zaufania przynajmniej co drugiemu sprzedającemu. Stan idealny i bezwypadkowość, rzadko mają odzwierciedlenie w rzeczywistości i stają się pustymi sloganami, które najwyraźniej dopisuje się „bo tak robi każdy”. My udowadniamy, że nie tędy droga do uczciwej sprzedaży oraz bezstresowych zakupów auta z drugiej ręki. Nasza misja przyciąga obecnie coraz więcej osób. Dziś dwie marki, ale skróty aż pięciu różnych raportów Autotesto. Na takie „okazje” może natknąć się dziś każdy, więc tym bardziej uczulamy was na dokładne sprawdzenie samochodu przed podpisaniem umowy ze Sprzedającym.

Skoda Fabia – zastrzeżenia co do przebiegu

Przeciętny wygląd i ogromny sukces na rynku mówią same za siebie. Model ten jest popularny i chętnie wybierany spośród ofert z drugiej ręki. Polski rynek jest wręcz nasycony jej egzemplarzami, a więc czy to od prywatnego właściciela, czy też w komisie, na pewno znajdzie się niejedna Fabia, która zachęci nas do obejrzenia. Pojechaliśmy, wykonaliśmy ekspertyzę i nasz klient otrzymał raport na temat jednej z nich, a wówczas dowiedział się, że:
– dokumentacja Skody wskazuje na dwa różne przebiegi figurujące pod tą samą datą diagnostyki (w kilka minut z 42 490 km zrobiło się na papierze 23 614 km),
– w ciągu ostatnich 4 lat ten egzemplarz zmieniał właściciela aż 3 razy (obecny ma ją od miesiąca i już sprzedaje),
– auto nie jest zarejestrowane na nazwisko osoby, która je sprzedaje.

02_1fabiaa

 

BMW Serii 3 – bez komentarza

Świetna stylistyka i szybki spadek cen modeli z tej serii BMW skłaniają wielu kupujących do wyboru egzemplarzy tej marki. Po dokładnych oględzinach zawsze warto zainwestować w sprawdzony model, choć pochlebne opinie na temat jego silnika i bajecznego prowadzenia są raczej na wyrost. Sprawdzany przez nas samochód prezentował się bardzo godnie, gdyż posiadał dość wysoką cenę zakupu, a więc można było się spodziewać zadbanego pod względem technicznym egzemplarza (i to z miło mruczącą jednostką napędową na cztery koła o mocy aż 200 KM). Rzeczywistość zweryfikowała piękne słowa w ogłoszeniu, a my mogliśmy poinformować klienta, że auto nie jest zgodne z opisem i nie opłaca się go kupować, gdyż:
– stan karoserii oraz wnętrza był daleki od ideału,
– to konkretne BMW miało za sobą naprawy silnika,
– nie można było wykonać jazdy próbnej, ani odwiedzić serwisu, gdyż samochód nie miał tablic, dokumentów oraz ubezpieczenia (dokumentacja podobno istniała, ale miał ją właściciel, a sprzedawcą był komis…),
– wysoka cena miała ponoć wynikać ze świetnej prezencji i bogatego wyposażenia (bo blacha jest prosta więc jest OK – parafrazując słowa sprzedającego).

02_1bmwa

 

BMW Serii 1

Bawarski rodowód i niemiecka precyzja potrafią zawrócić w głowie, ale nie mają szans jeśli za ich sprzedażą stoi polski rynek aut z drugiej ręki – a przynajmniej w większości przypadków. W tym konkretnym przypadku należy docenić, że… ten egzemplarz ładnie prezentował się na zdjęciach. Co jednak zweryfikowały nasze oględziny, że znalazł się w na liście najbardziej niepolecanych bohaterów naszych raportów? Cóż, powodów jest kilka, a są to między innymi:
– gruba warstwa szpachli i lakieru (tajemnica błyszczącej karoserii rozwiązana),
– elementy nadwozia, których miernik grubości lakieru nie objął swoją skalą,
– niepewna przeszłość wypadkowa (istniała możliwość, ze te wszystkie naprawy to wynik licznych szkód parkingowych),
– brak kompletu szyb sterowanych elektronicznie (a przynajmniej o ich obecności zapewniało ogłoszenie),
– nawigacja, która pomimo zapewnień pana komisanta (tak, egzemplarz, który stał się tu bohaterem pochodził z auto-handlu) nie posiadała mapy Polski.

02_1bmw1a

 

Kolejna Skoda Fabia…

Darujmy sobie tym razem wstęp na temat popularności marki, atrakcyjnych cen oraz ilości egzemplarzy używanych na polskim rynku. Zainteresował się nią nasz klient, gdyż pochodziła z komisu należącego do marki Renault (zapewne przyjęta została w rozliczeniu). Z doświadczenia wiemy, że mógł to być strzał w dziesiątkę, gdyż w takim przypadku dba się o stan oferowanych egzemplarzy na sprzedaż. Smutna rzeczywistość jednak pokazała, że wyjątek potwierdza regułę, a my możemy dopisać do listy zrealizowanych raportów przedzakupowych kolejną Fabię niewartą polecenie ze względu na:
– zbyt duże umiejętności fotograficzne osoby, która przygotowywała ogłoszenie i zbyt małe odzwierciedlenie obrazu w tym co zastaliśmy na miejscu,
– kompleksowe lakierowanie nadwozia oraz dokonanie wymiany wszystkich szyb,
– stukające zawory w silniku, które zwiastowały poważnie zbliżający się remont jednostki napędowej,
– rysy, wgniecenia,
– flotowa przeszłość oraz brak szczegółowych informacji ze strony komisu (książka serwisowa jednak była, tylko ani trochę nie polepszała ona faktycznego stanu tego zmęczonego egzemplarza Skody Fabia).

02_1fabia1

 

Wersja coupe – BMW Serii 3

Trafiamy na ogłoszenie, które chce sprawdzić nasz klient i widzimy, że to kolejny egzemplarz spod znaku „stan idealny”. Zawsze mamy nadzieję, że tym razem słowa te nie zostały rzucone na wiatr, ale najczęściej jest wręcz na odwrót. W tym przypadku też tak było. Ładne zdjęcia, stan techniczny bardzo dobry i przepiękny model Coupe BMW Serii 3. Na miejscu okazało się jednak, że kupując ten konkretny egzemplarz trzeba liczyć się z dodatkowymi inwestycjami, gdyż:
– silnik miał wyciek oleju i to na połączeniu ze skrzynią biegów,
– występowała tu dość zaawansowana korozja elementów nadwozia,
– stwierdziliśmy niesprawne działanie układów regulacji lusterek oraz spryskiwaczy przedniej szyby,
– dach i słupki pomiędzy drzwiami były szpachlowane,
– kokpit oraz ślady jego zużycia prezentowały się o wiele gorzej niż powinny przy przebiegu 180 tys. km (najprawdopodobniej był to egzemplarz, który jeszcze niedawno miał na liczniku ok. 300 000 km).

Radzimy więc zawsze podchodzić do tak dużych wydatków z należytą dozą rozsądku. Auto, które chce się mieć, wcale nie musi być tym, które warto posiadać w swoim garażu. Ładny lakier to nie wszystko – na nim daleko nie zajedziemy, ale na silniku, zawieszeniu, sterującej wszystkim elektronice oraz układzie kierowniczym i skrzyni biegów już jak najbardziej tak.

02_1bmw2

redakcja